
Niektórzy są chodzącym działaniem, inni są chodzącym myśleniem. Niektórzy bywają mieszanką, mniej lub bardziej wybuchową 🙂 Jedni widzą rzeczy do zmiany, inni zmian bardzo nie lubią. Jedni widzą tylko możliwości, a inni więcej ograniczeń. Dlatego tak bardzo potrzebujemy siebie nawzajem. Żeby aktywiści mogli być pobudzeni do refleksji, a za dużo myślących można zachęcić do działania. Ci, którzy ciągle chcą coś zmieniać, mogą się trochę ustabilizować. Ci lubiący stagnację mogą zostać pobudzeni do zmian. Ci, którzy widzą możliwości i wciąż zaczynają nowe projekty, mogą rozwinąć się w planowaniu i strategii. Tym widzącym ograniczenia można pokazać, że zmiany są możliwe. Potrzebujemy siebie w rodzinie, we wspólnocie, w solidarnym społeczeństwie. Takie myślenie sprawdza się na przykład w małżeństwie. Przeważnie ta druga osoba jest zupełnie inna. Na początku nas to fascynuje, a z czasem może nas to irytować. Podobnie może być w lokalnej wspólnocie czy w przyjaźni. Kiedy doceniamy to, że druga osoba ma cechy, których ja nie mam, możemy więcej, poszerza się nasze postrzeganie świata. Możemy ze sobą współpracować, a nie walczyć, żeby moje było na wierzchu. Tę lekcję trzeba odrobić, żeby małżeństwo, czy grupa przetrwały i dobrze się miały.
