Nie daj się manipulatorom




„Jak obudzić się z Matrixu, jeśli nie wiesz, że w nim jesteś?”To cytat z filmu „The social dilemma”. Filmu, który trzeba zobaczyć. Uświadamia nam, jakie zagrożenia, szczególnie dla dzieci, niesie za sobą korzystanie z internetu, zwłaszcza social mediów. Jak bardzo testuje się na nas techniki manipulacji, próby polaryzacji społeczeństwa, podatność na fejknewsy i teorie spiskowe. Uzależnia się nas od technologii, od telefonów. Przeprogramowuje się nas wprowadzając małe zmiany w naszym zachowaniu i myśleniu. Te systemy są używane, by zarabiać, kontrolować i manipulować. Ludzie, którzy je tworzą nie zadają sobie etycznych pytań, jak głęboko negatywny mogą one mieć wpływ na społeczeństwo, na dzieci, na rozpad demokracji. Żyjemy w kulturze podglądania. Sami nieustannie podglądamy i dajemy się podglądać. Kiedyś była tylko TV i parę reality show. Dziś tych możliwości podglądania i bycia podglądanym jest całe bogactwo. Zakładając konta na portalach społecznościowych, oglądając i wrzucając fotki, godzimy się na tę kulturę. Miejmy świadomość, że podglądają nas różne firmy, które zbierają informacje o nas. Zbierają mnóstwo danych o tym, jakimi jesteśmy konsumentami. Gdzie byliśmy na wakacjach, co lubimy, a czego nie, kiedy i gdzie kupujemy, jakich mamy znajomych, jakie mamy estetyczne gusta itp., na co najchętniej wydamy pieniądze. W dzisiejszym świecie trudno obejść się bez internetu i mediów społecznościowych. Coraz łatwiej się jednak od nich uzależnić. Coraz łatwiej aktywność w social mediach zastępuje prawdziwe relacje, a ucieczka w wirtualne życie staje się coraz bardziej kusząca. Dotyczy to szczególnie młodych ludzi. Bądźmy czujni, świadomi i rozważni. I piszę to do samej siebie. Tak łatwo tę czujność się traci, zapominając, że już żyjemy w technologicznym Matrixie. I to akurat nie jest teoria spiskowa 🙂
fot. designmeliora, Pixabay


Czy wiecie, że niektórzy kawosze twierdzą, że Jezus zamienił w Kanie Galilejskiej wodę w kawę 🙂 Jeden z moich ulubionych rozdziałów – księga Izajasza, rozdział 55, towarzyszy mi od wielu lat. Natrafiłam na niego, kiedy modliłam się o dobrego męża. Ten rozdział od kilkunastu lat jest dla mnie tak samo poruszający. Dodaje mi sił na kolejnych etapach życiowej wędrówki. Stał się drogowskazem w moim życiu. Nieustannie się wypełnia. Niezwykła jest moc rażenia słowa, jego twórczy potencjał…Choćby było napisane wiele wieków wcześniej, nie traci na aktualności. Uniwersalne, a jednocześnie tak niezwykle osobiste, może poruszyć człowieka. Jakby Ktoś, wiele wieków wcześniej, napisał je specjalnie dla mnie. Nagle słowo zaczyna istnieć poza czasem i przestrzenią, nieśmiertelne i tak bardzo bliskie…


„Sukces nie polega na osiąganiu czegoś w przyszłości, lecz na robieniu tego, co kochasz teraz”. (Leo Babauta). Piękne zdania wyczytane na instagramie portalu deon.pl. Jeżeli udaje Ci się robić tu i teraz to, co sprawia Ci radość i do czego masz pasje, to już bardzo dużo. Często myślimy o tym wymarzonym sukcesie za ileś lat. Nakładamy na siebie presje i niepotrzebny stres, żeby udowodnić sobie innym, że możemy, że damy radę. Porównujemy się do tych, co już odnieśli ten sukces i osiągnęli to, co my byśmy chcieli. Zabieramy sami sobie radość z robienia tego, co kochamy. Czasem od dawna coś chcieliśmy robić, ale życie tak nam się układa, że nasze siły czy energię poświęcamy czemuś innemu: rodzinie, pracy, która nas utrzymuje, wybudowaniu domu itp. Tymczasem, jeśli robienie czegoś sprawia Ci radość, spróbuj znaleźć czas i rób to. Może teraz nie jest to możliwe, ale za kilka lat będzie. Nie poddawaj się. Nie musisz śpiewać, jak Celin Dion, żeby po prostu to robić i mieć z tego radość. Nie musisz być wirtuozem instrumentu, żeby komponować. To czy kiedyś dojdziesz do etapu, że będziesz robić coś na tyle dobrze, żeby innym to sprawiało radość, to już inna kwestia. Zawsze znajdą się lepsi i gorsi od Ciebie. Nigdy się nie porównuj. Jeśli będziesz coś robić regularnie, będzie Ci to coraz lepiej wychodzić. Potrzebujemy czasem spuścić balonik oczekiwań i presji, które mamy wobec samych siebie i wrócić do prostej radości z tego, co robimy. Doceniać siebie za to, co nam się dziś udało. Jeśli dziś nam się nie udało, jutro może się udać. Każdy dzień jest nowym początkiem. Zamiast myśleć o tym co straciliśmy, możemy dziś zrobić coś, żeby to odzyskać. Miej do siebie więcej łaski i wyrozumiałości…️

fot. David Mark, Pixabay
Historia biblijnego Hioba nie jest łatwa. Hiob miał wszystko. Był bogaty, poważany, miał szczęśliwą rodzinę. Wielbienie Boga w takiej sytuacji przychodzi łatwo. Dlaczego Bóg chciał przetestować akurat Hioba? Tylko Bóg jeden wie…Czy Hiob zachowa wiarę, gdy straci poważanie, bogactwo, rodzinne szczęście i zdrowie? Czy nadal będzie wielbił Stwórcę? Może już nie z taką żarliwością, ale czy się od Niego nie odwróci? To jest jedna z tych niewygodnych historii w Biblii, które czasem staramy się ominąć. Bo może Bóg będzie chciał sprawdzić i mnie…? Jako chrześcijanie prędzej czy później przechodzimy testy w naszym życiu. Przeważnie nie tak drastyczne jak Hiob, jego historia jest wyjątkowa. Dojrzałość chrześcijańska wymaga jednak sprawdzenia naszych motywacji. Dlaczego wierzymy? Czy jesteśmy z Nim, bo On nam błogosławi, czy jesteśmy z Nim dla Niego samego. Bywają to trudne lekcje, których chcielibyśmy uniknąć. Jedni mają ich w życiu więcej, inni mniej. Podobnie, jak jedni dostają w życiu więcej, inni mniej. Nie ma na to reguły. Jeśli takie lekcje przechodzisz, nie trać wiary i nadziei w to, że Bóg chce dla Ciebie dobrych rzeczy. Bo o to przeważnie toczy się wtedy walka w naszych myślach.