fot. Alexas Fotos
„W życiu nie ma bezpieczeństwa- są tylko różne poziomy ryzyka (…). Wielu boi się niepowodzenia. Ale czy zastanawialiście się kiedykolwiek, co właściwie złego jest w niepowodzeniu? U jednych niepowodzenie wywołuje poczucie winy, u innych- poniżenia”. (Michael Yardney). Taką mądrość wyczytałam w książce, opisującej na podstawie badań nawyki bogatych i biednych. Muszę przyznać, że w ostatnich latach różne doświadczenia na emigracji mogłabym nazwać niepowodzeniami. Taka przynajmniej była moja percepcja. Wykonałam wiele wysiłku w warunkach jakie miałam, a efekt był w moich oczach niewielki. Dzięki temu inaczej spojrzałam na swoje życie i życie ludzi wokół mnie. Pojęcia sukcesu, powodzenia czy niepowodzenia są względne. To są nasze wewnętrze subiektywne odczucia. Jeśli uzależniamy poczucie spełnienia od tego jaką mamy pozycję, ile mamy, co umiemy, na ile jesteśmy wyedukowani, jakie mamy warunki, jak patrzą na nas inni, możemy być sfrustrowani, jeśli nasze oczekiwania w tych dziedzinach nie będą spełnione. Tymczasem umiejętności cieszenia się życiem tu i teraz, w okolicznościach i warunkach, jakie mamy na dziś, trzeba się nauczyć. Wdzięczności i dziękowania trzeba się nauczyć. Nawet jeśli za ileś lat dojdziemy do tego wymarzonego miejsca, możemy nie umieć się nim cieszyć, jeżeli nie mamy w sobie wdzięczności, jeśli zaczynamy się porównywać z innymi. Nadal istnieją dziedziny w moim życiu, w których nie czuję się spełniona, ale nie chcę się poddawać na tej drodze. Pomimo okoliczności, bagażu z przeszłości czy niepowodzeń. Jeżeli jest jakaś dziedzina w Twoim życiu, w której nie czujesz spełnienia, nie poddawaj się. Rób tyle, ile możesz, naucz się czerpać radość z życia tu i teraz. Nie porównuj się. Każdy ma swoją niepowtarzalną drogę, nie mniej i nie bardziej ważną niż ktoś inny. Potrzebujemy tylko zmienić naszą ludzką percepcję. Resztę zostaw Najwyższemu, a jeśli nie jesteś wierzący, to losowi
