
Fot. johnhain, Pixabay
Powiedzenie komuś lub czemuś „nie” oznacza powiedzenie komuś lub czemuś innemu „tak”. Nie jest to moja mądra myśl. Gdzieś zasłyszana. Jeśli pozwalamy, żeby ludzie czy sytuacje decydowały za nas, prędzej czy później zorientujemy się, że nie jesteśmy szczęśliwi. Jedni mają swoje wyznaczone cele i żeby je osiągnąć, potrafią zrezygnować z relacji czy czasu wolnego. Dla innych priorytetem jest rodzina czy zdrowy tryb życia. Jeśli osiągnięcie celów miałoby się wiązać z za dużym stresem lub miałoby się odbić na relacjach, wybiorą spokój. Inni są w stanie poświęcić wiele, aby pomóc innym, czy żyć dla idei lub wyższego celu. Nie ma sensu tego wartościować czy oceniać. Każdy sam wybiera, ale niech to będzie nasz wybór. Bądźmy świadomi komu i czemu mówimy „nie”, komu i czemu mówimy „tak” w naszym życiu. Nie próbujmy też wmawiać innym, co jest dla nich najlepsze. Nie oceniajmy ich sposobu życia. Nie zaglądajmy im do sypialni, nie dawajmy dobrych rad niepytani. Szczególnie, kiedy sami nie mamy doświadczenia w jakiejś dziedzinie. A jeśli widzimy, że coś komuś może naprawdę szkodzić, porozmawiajmy, wyraźmy troskę, ale nie próbujmy układać komuś życia według naszych potrzeb, schematów i teologicznych okularów. Nasz sposób życia niekoniecznie może uszczęśliwić innych.
