fot. Mike GoadJeśli poświęcimy komuś jedną godzinę w tygodniu, nie możemy powiedzieć, że dobrze go poznaliśmy. Jeżeli nawet spędzamy z kimś dużo czasu, ale nie dotykamy głębszych tematów, nie rozmawiamy o emocjach, o tym co naprawdę myślimy, nie możemy powiedzieć, że kogoś znamy. Możemy nawet dużo o kimś wiedzieć, ale nie poznać go bliżej. Jeżeli głównie robimy coś dla kogoś, wcale nie budujemy z nim głębszej relacji. Po co nam w ogóle coś głębiej? Muszę przyznać, że nie chciałabym przeżyć mojego życia według schematu: wstaję rano – idę do pracy – wracam z pracy – zajmuję się dziećmi – sprzątam i gotuję -pielę ogródek, czy cokolwiek innego- kładę się spać – i tak codziennie – umieram… Wierzę, że jest coś głębiej, jakiś głębszy sens, że jest Ktoś, kto może uczynić nasze życie niezwykłym, niecodziennym. Wierzę, że do czegoś zostaliśmy stworzeni, że możemy doświadczyć jakiegoś głębszego spełnienia w życiu, niż tylko poruszać się na mieliźnie życia. Chcę nieustannie szukać czegoś więcej i nigdy nie zadowolić się mielizną codzienności…
