
Co jakiś czas wrzucam recenzje wartościowych filmów. Muzyka, filmy i książki, to moje trzy słabości.:)
Film „Billy Elliot” urzeka i wciąga od samego początku. Przede wszystkim poprzez kontrastowe zestawienie życia górniczej robotniczej rodziny, świata męskiego, ojca i dwóch braci, z baletem. W tym świecie chłopcy trenują boks, mężczyźni są twardzi. Billy jednak zamiast boksu, wybiera taniec. Aby spełnić, swoje marzenia musi zaryzykować. Musi złamać społeczne stereotypy, nawet za cenę odrzucenia.
W przełomowym i pięknym momencie filmu, tata zaczyna wspierać syna, dostrzega jego talent. Sam zawozi syna na egzamin. Pierwszy raz udaje się poza granice robotniczego miasteczka. Poznaje inny świat, wychodzi poza to, co dotąd zna, w fizycznej i mentalnej przestrzeni. I ten niezwykły moment, kiedy czekają na list z odpowiedzią. To napięcie, które mówi tak wiele…Bo sukces Billego to ich wspólny sukces. Dowód na to, że trudną rzeczywistość da się przełamać i zmienić swój los. Film został tak prawdziwie „namalowany”…Byłam przekonana, że to autentyczna historia tancerza. Czy udało się Billemu? Czy uda się mi i Tobie spełnić marzenia, poczuć to spełnienie, kiedy robi się coś, co się kocha, do czego się zostało stworzonym, czym można ubogacić życie innych? Życzę nam tego z całego serca.:)
