O Ani z Zielonego Wzgórza

Jedną z moich ulubionych książek jako nastolatki była „Ania z Zielonego Wzgórza”. Pochłonęłam wszystkie dostępne tomy tej serii. To piękna historia przemiany samotnej dziewczynki, której nikt nie chce i której otoczenie próbuje wmówić, że jest brzydka i niewartościowa w osobę, która odnajduje swój dom, przyjaciół, pasję życiową i której entuzjazm i wiara zaraża wszystkich dookoła. Fantazja Ani i zamiłowanie do książek pozwoliły jej przeżyć najbardziej traumatyczne momenty. Dopiero niedawno odkryłam, jak wielki wpływ na myślenie o sobie i świecie wywarła na mnie ta książka. I jak bardzo jej przeżycia są mi bliskie. Wróciłam do świata Ani za sprawą świetnie zrobionego serialu na Netflix „Ania, nie Anna”. Czego nauczyłam się od rudowłosej temperamentnej osóbki i o czym nie chciałabym w życiu zapomnieć:
- nigdy nie stracić ciekawości poznawczej, nadal chcieć się uczyć nowych rzeczy, nie bać się wyzwań, cieszyć się życiem, umieć zachwycać codziennymi chwilami.
-
odważnie mówić to, co się myśli, walczyć o to, na czym mi zależy, wierzyć w ludzi, wspierać ich i zachęcać, pomagać rozwijać im skrzydła,
-
nie poddawać się presji społecznej, uprzedzeniom, nie słuchać tych, którzy nie chcą mojego dobra, a być z tymi, którzy potrafią wspierać, zachęcać i cieszyć się z czyjegoś sukcesu.
-
bycie szczęśliwym to stan umysłu i serca, niezależnie od tego, jak niełatwe są okoliczności.
-
Warto być odważną i temperamentną kobietą. Nie muszę być cicha, potulna i zawsze miła :)
-
Jest jeszcze wiele do odkrycia i pomimo trudnych doświadczeń, możemy pielęgnować w sobie „dziecko” i pierwotny zachwyt wobec Stwórcy i Stworzenia.



