
fot. Nature_Design, Pixabay
Tuż przed tym, jak zostałeś stworzony, miliony plemników chciało stać się Tobą 🙂 Wygrał jeden, najszybszy i najsilniejszy. Przychodząc na ten świat już wygrywasz. (Parafraza tekstu Jentezena Franklina). Hasło „Jesteś zwycięzcą” trochę źle mi się kojarzy…Istnieją „ludzie sukcesu”, którzy zawsze są zwycięzcami i nie potrafią się przyznać do tego, co im nie wyszło. Wszystko zawsze jest super i oni są super. Wracając do plemników…Po 9 miesiącach od zapłodnienia następuje poród, jeden z najbardziej granicznych doświadczeń dla kobiety. Tam leją się pot, krew i łzy. To jest podobno wysiłek porównywalny z przeniesieniem wielkiej, ciężkiej, drewnianej szafy z pełną zawartością. Kobiety to dopiero superbohaterki! Przyjście nowego człowieka na świat wiąże się z tym, że matka ponosi koszt bólu, stresu i wysiłku ponad miarę. Ktoś musiał się na poniesienie tego kosztu zdecydować, żeby nowy człowiek mógł się urodzić. Naturalnie chcielibyśmy uniknąć bólu. Nikt nie chce cierpieć. A jednak ból, pot i łzy jakoś wpisane są w ludzką egzystencję.
Zwyciężamy, kiedy uczymy się pokory, przestajemy oceniać czyjeś motywacje i intencje, kiedy robimy to, co słuszne. Zwyciężamy, kiedy przestajemy pouczać innych, jak mają żyć, kiedy przebaczamy, wiernie trwamy, kiedy nie dajemy się zniewolić opinią czy materializmem, kiedy potrafimy zrezygnować ze swojej racji, pozycji, swoich egoizmów i wygody. Takich zwycięstw chcę jak najwięcej w moim życiu. A zatem kim jesteś?…No wiesz kim 🙂
