Rut

fot. tsukiko-kiyomidzu, pixabay
Francuski pisarz wyraził opinię, że nie da się kochać kobiety po 50-tce…za stara…woli 25-letnie ciałka…pan nie zauważył, że też się starzeje. Hmm, mi jeszcze trochę brakuje, ale czas leci nieubłaganie Zastanawiam się, jakim trzeba być człowiekiem i jak myśleć o kobietach i relacjach. Dość płytkie to musi być spojrzenie. Matka rodząca, w połogu, karmiąca, zmęczona, niedospana, nie mająca czasu spojrzeć w lustro, nie pasuje do wizerunku młodego zadbanego ciałka. Ludzie przyrzekają sobie, że będą na dobre i na złe. Że będą się wspierać w różnych okolicznościach: choroby, zmęczenia, problemów finansowych, niespełnionych oczekiwań. Nikt nie mówił, że w małżeństwie będzie łatwo. Czasem pytam mojego męża, czy jak będę stara i pomarszczona, czy będzie mnie kochał. To wierny i wytrwały człowiek. Nieraz to udowodnił, więc żywię taką nadzieję Pamiętam, gdy moja teściowa, wzór pokornego trwania, do końca opiekowała się swoim mężem w chorobie. Była wierna…znam też mężczyzn, którzy trwali przy swoich żonach do końca. Wierność nie jest w modzie, ale bez wierności i szczerości nie da się zbudować trwałego związku. Dlatego tak doceniam postawę biblijnej postaci Rut- o niej i o wierności napisałam „Rut”:
„Nadal będę z Tobą
Gdy nie układa się, jakbym chciała
Codziennie mówię tak
Na gorsze i lepsze zostanę”.
