Dziecko w nas

Kiedy byłam małą dziewczynką, uwielbiałam się bardzo wysoko bujać na huśtawkach i robić akrobacje na trzepaku. Panie w przedszkolu były podobno przerażone, obserwując moje poczynania. Dziś już nie jestem w stanie się za długo huśtać, ale nadal próbuję dbać o swoje wewnętrzne dziecko. Pomimo różnych życiowych wyzwań nie chcę stracić dziecięcej ciekawości i pozytywnego nastawienia. Dzieci mówią to, co myślą, chłoną życie wszystkimi zmysłami jak gąbka wodę, cieszą je na pozór drobne rzeczy, więcej czują. Dzieci nie komplikują rzeczywistości nadmierną analizą, są otwarte wobec ludzi, spodziewają się od nich dobra. Dziecko w nas nadal potrzebuje przytulenia, wielu pozytywnych słów i bezwarunkowej miłości. Nie musimy się tego wewnętrznego dziecka wstydzić, nie musimy za nie przepraszać. Nie mówimy tu o egocentryzmie czy infantylności, ale o miłości do samego siebie. Nie jesteśmy w stanie kochać innych, nie kochając samych siebie, nie troszcząc się o własną duszę. „Nie jesteś w stanie zbliżyć się do kogoś, jeżeli ty sam nie zdołałeś zbliżyć się do siebie” (Igor Herbut)




