Izabela Nauman Blog

o życiu, rozwoju i wierze.

  • O mnie
  • Zespół Oliva
  • Moje artykuły
  • Rozmowy
  • Blog „Co wypełnia Lukę?”

Author: izabelanauman

On słucha

16 lutego 2020 by izabelanauman 2 komentarze

                                                                                                                                                                                  fot. Sarah Richter från Pixabay

Nic innego nie daje mi takiego życia, jak pisanie tekstów do muzyki, czasem uda mi się coś niechcący skomponować. Plumkanie na pianinie i śpiewanie dla Boga daje mi wielką radość. Nawet, jeżeli nie wychodzą z tej mojej twórczości światowej klasy dzieła, a ja nie mam głosu Whitney Houston, to są takie piękne momenty, kiedy świat jakby zastyga. Wiem, że On słucha, a nawet tworzy ze mną. Szukamy najpiękniejszych słów, melodii, razem wzruszamy się, tworzymy i cieszymy sobą. To są najpiękniejsze momenty. Większością nawet nie muszę dzielić się ze światem, bo po prostu zwyczajnie nie jest to na tyle dobre, a już wiele dobrej muzyki powstało. Czasem są to dopiero szkice, które dojrzewają i zmieniają się przez następne lata. Czasem po długim dopieszczaniu zdarzy się utwór, który wydaje mi się wart tego, żeby podzielić się z innymi…Piękne jest to, że w niebie nadal będziemy tworzyć, bez ograniczeń naszych umiejętności, braku czasu, zmęczenia, presji. Tam muszą powstawać prawdziwe arcydzieła. Cokolwiek daje Ci życie i radość  RÓB TO! Z nim i dla Niego. Nawet pomimo zmęczenia, braku czasu, braku umiejętności!

Posted in: Bóg, chrześćijaństwo, muzyka Tagged: muzyka, niebo, pasja, świat zastyga

Pójdziemy boso

15 lutego 2020 by izabelanauman Leave a Comment

                                                                                                                                                                                                   fot. Oberholster Venita från Pixabay

Pamiętam jako mała dziewczynka skakałam po tapczanie z dezodorantem w ręku. Miałam swoją scenę i mikrofon. Włączałam na cały regulator kasety (bo wtedy były kasety) na magnetofonie „jamniku, (taki długi magnetofon z dwoma małymi wbudowanymi głośnikami). Śpiewałam z Roxette lub  Michaelem Jacksonem. W małym podwarszawskim miasteczku, gdzie wtedy mieszkałam kasety kupowało się w sklepiku osiedlowym. To były czasy. Nie było i internetu, smartfonów, nawet MTV pojawiło się później. Dla niektórych brzmię pewnie jak dinozaur. W TV leciały koncerty Rebubliki, Soyki, Manaam, Lady Punk. Później pojawiła się Muzyczna Jedynka i wysyp polskich rockowych piosenkarek i zespołów, na których się wychowałam. Muzyka o czymś mówiła. Popularność wynikała z tego, że ktoś był utalentowanym artystą, który miał coś do przekazania. Dziś niektórzy chcą być znani dla samej sławy, która jest chwilowa i mija. Co my możemy pozostawić po sobie kolejnym pokoleniom? Pozostawmy żywą wiarę, wartości i miłość, które wyrażają się w konkretnym działaniu. Bądźmy i inspiracją dla innych, że warto iść pod prąd. Może to idealistyczne myślenie, ale i tak, gdy zawoła Bóg, pójdziemy boso, jak śpiewał Zakopawer…

Posted in: miłość, muzyka, pasja Tagged: dzieciństwo, kasety, kolejne pokolenia, muzyka

Wrzuć na luz

14 lutego 2020 by izabelanauman Leave a Comment

                                                                                                                                                                           fot. Free-Photos från Pixabay

W dzisiejszych czasach temat świętości jest coraz mniej popularny, bo niewygodny. Zakorzenieni w konsumpcyjnej kulturze jesteśmy nastawieni na sukces, szybkie zdobywanie, potrzebujemy czuć się „kimś”. Pochwalić się naszymi osiągnięciami, wyznaczać produktywne cele i przeć do przodu, aby inni nas nie wyprzedzili. Ta kultura przenika do chrześcijaństwa i ani się nie obejrzymy, a tkwimy w tym po uszy. Uprawiamy „chrześcijańską” politykę wchodzenia w układy i układziki. Żebyśmy tylko nie wypadli z rynku chrześcijańskiego, żeby inni nas nie przegonili. Dlatego nieustannie musimy być fit, w formie duchowej, mieć nowe „mądre” objawienia, rozwijać nasze służby. Poprzez modlitwę próbujemy kontrolować Boga i nasze osiągnięcia. Nawet, jeśli potrzebujemy Jezusa, to po to, aby spełniał nasze marzenia, przyklaskiwał naszym celom, aby spełniały się nasze wizje. Nawet jeśli odebrane od Boga, to nadal są to:„moja” wizja, „moje” objawienie, „moja” służba, bo Pan „mi” powiedział i „moja” ciężka praca. Często będąc w biegu i pędzie naszych aktywności możemy być nawet nieświadomi, że wpadliśmy w tę pułapkę. Jest to kwestia nie tego, co zewnętrzne, ale motywacji, serca. Dlatego tak lubię książki i filmy o świętych, pustelnikach. Jedną z moich ulubionych jest książka „O naśladowaniu Chrystusa”. Niedawno przyszła mi taka myśl do głowy: czy będziesz ze Mną tak po prostu, bez innego celu niż bycie blisko i poznanie Mnie dla samego poznania. Bez pragnienia chrześcijańskiego sukcesu, bez potrzeby udowadniania sobie i światu, jaki jesteś wspaniały, pracowity, mądry, utalentowany i ile osiągnąłeś. Bez karmienia swojego ego. Potrzebujemy jeszcze wiele  zrozumieć z tego czym jest niepopularny temat „śmierci w Chrystusie” czym jest zakorzenienie i bycie w Nim.

Posted in: chrześćijaństwo, rozwój, ubóstwo Tagged: aktywizm, ego, konsumpcja, zachłanność
« Poprzednie 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Copyright © 2026 Izabela Nauman Blog.

Lifestyle WordPress Theme by themehit.com

Przejdź do paska narzędzi
  • blog.deon.pl
  • Inne blogi
    • Droga do Zwycięskiej Bramy
    • Jaśminowa
    • Refleksje nt. różnych aspektów ważnych dla życia Kościoła
    • Love is patient and kind
    • W buszu
    • druga
    • nieuczesanie, Milka pisze
    • fundament
    • Garniec pełen złota
    • teologiczna_blog
    • [ więcej... ]
  • Zobacz także
    • blog.deon.pl @ Facebook
    • DEON.pl
    • Facebóg