Słów kilka o koronawirusie
https://unsplash.com/@visuals
https://unsplash.com/@visuals
fot. Lars_Nissen_Photoart, Pixabay
Bycie wolnym w dzisiejszym świecie jest ogromnym wyzwaniem. Być wolnym od kredytu, wolnym od konsumpcjonizmu, przymusu kupowania: lepszego samochodu, lepszego telefonu, itp. Zdecydować, że to, co i ile mam, nie świadczy o mojej wartości, nie dodaje mi splendoru. Ale to, jakim jestem człowiekiem, jak zarządzam swoim życiem, czy wpływam pozytywnie na ludzi wokół mnie. Jak moja obecność działa na ludzi. Czy czują się zachęceni, czy zniechęceni, czy moje życie ich inspiruje, czy nie. Być wolnym od opinii ludzi, wolnym od nałogów, od układów…Mieć luksus robienia tego, co się kocha i zarabiania na tym…Dla wielu praca jest przymusem zarobienia pieniędzy na życie. Przychodzą z przymusu i odliczają godziny do wyjścia z pracy…Prawdziwe bogactwo nie jest materialne. Rzeczy się niszczą, wartość pieniądza jest zmienna. Codziennie chcę dążyć do takiej wolności, życia bez konieczności robienia czegoś z przymusu, bo co powiedzą inni, bo wypadnę z rynku, bo inni mnie wyprzedzą, bo muszę to mieć…Wybieram być…
fot. Sasin Tipchai, Pixabay
Chrześcijaństwo wcale nie jest dla słabych ludzi, którzy boją się wziąć odpowiedzialność za swoje życie, a co złe zwalić na Boga. Dojrzałe chrześcijaństwo to właśnie branie odpowiedzialności za rodzinę, za otoczenie, za to żeby być inspiracją dla innych, przykładem, szczególnie dla kolejnych pokoleń. Chrześcijaństwo nie jest też dla wygodnickich. To nie jest ewangelia sukcesu. Nawrócę się, a Bóg mi wszystko da: kaskę, żonkę i spełnienie marzeń. Chrześcijaństwo to umieranie. Umieranie dla własnej wygody, własnych ambicji, własnego ja. Czy to znaczy, że Bóg nie spełnia naszych marzeń? Często tak, ale zupełnie inaczej niż to sobie wyobrażaliśmy. Życie to pewna zamiana. Coś tracisz, żeby coś zyskać.