Nie daj się manipulatorom






fot. Lars_Nissen_Photoart, Pixabay
Bycie wolnym w dzisiejszym świecie jest ogromnym wyzwaniem. Być wolnym od kredytu, wolnym od konsumpcjonizmu, przymusu kupowania: lepszego samochodu, lepszego telefonu, itp. Zdecydować, że to, co i ile mam, nie świadczy o mojej wartości, nie dodaje mi splendoru. Ale to, jakim jestem człowiekiem, jak zarządzam swoim życiem, czy wpływam pozytywnie na ludzi wokół mnie. Jak moja obecność działa na ludzi. Czy czują się zachęceni, czy zniechęceni, czy moje życie ich inspiruje, czy nie. Być wolnym od opinii ludzi, wolnym od nałogów, od układów…Mieć luksus robienia tego, co się kocha i zarabiania na tym…Dla wielu praca jest przymusem zarobienia pieniędzy na życie. Przychodzą z przymusu i odliczają godziny do wyjścia z pracy…Prawdziwe bogactwo nie jest materialne. Rzeczy się niszczą, wartość pieniądza jest zmienna. Codziennie chcę dążyć do takiej wolności, życia bez konieczności robienia czegoś z przymusu, bo co powiedzą inni, bo wypadnę z rynku, bo inni mnie wyprzedzą, bo muszę to mieć…Wybieram być…


Muszę się przyznać, że nie do końca dociera do mnie nieustanne szturmowanie nieba w modlitwie, ciągły przymus modlenia się, prawie wyrywania od Pana Boga błogosławieństwa. Jakby mój dobry Tata nie chciałby mi czegoś dać tak po prostu sam z siebie, bo mnie kocha, dopóki tego nie wywalczę w modlitwie. Do tego muszę się jeszcze modlić usilnie i długo, żeby widział, że mi naprawdę zależy, że się staram, że wykonałam duży wysiłek w tej modlitwie. To oczywiście jest godne, sprawiedliwe i biblijne, żeby trwać w modlitwie. Ale czy Pan Bóg nie może mi czegoś dać tak po prostu, bo mnie kocha, bo jest dobrym, łaskawy i wie czego potrzebuję. On wie, że chciałabym wypełnić te plany, które On przygotował. On wie, że ja wiem, że tylko wtedy będę czuła się spełniona i szczęśliwa. A chce tego dla mnie jeszcze bardziej niż ja sama. Bo mnie ogranicza moje myślenie, a Jego nic nie ogranicza poza wolną wolą człowieka. Oczywiście nie chodzi mi o to, żeby się nie modlić. Bo to nam bardziej niż Bogu potrzebna jest nasza modlitwa. Czasem i coraz częściej potrzebuję w Bogu zwyczajnie odpocząć i poprzebywać…bez presji, zdobywania, walczenia, szturmowania itp.

fot. Sofia Cristina Córdova Valladares, Pixabay
Żyjemy pod różnymi presjami: żeby wyglądać żeby osiągać, żeby się rozwijać, żeby mieć służbę, być liderem, być w odpowiednim towarzystwie, znać tych „ważnych”, robić istotne rzeczy, być szczupłym, mieć męża, żonę, kasę, dom, dobry samochód, telefon i co tam jeszcze… Oglądałam niedawno wywiad z facetem, który pracuje w show-biznesie i który robi sobie operacje plastyczne. Mówi, że wszyscy w show-biznesie się odmładzają. Podobnie może być w dziedzinie zdrowia, można mieć obsesję na punkcie wyglądu, odchudzania, na punkcie ciągłego rozwoju, osiągania celów itp. Jako chrześcijanie możemy mieć potrzebę nieustannego „osiągania w wierze”, robienia tych ważnych duchowych i istotnych rzeczy. Istnieje presja, żeby więcej się modlić, mieć szerszą wizję, większy zasięg w służbie i co tam jeszcze. Bycie wolnym w dzisiejszym świecie jest nie lada wyczynem. Ci próbujący ją zachować, w mniejszym lub większym stopniu, bo wszyscy żyjemy w pewnym układzie społecznym, niosą tę wolność innym. Ci żyjący pod tymi presjami, nakładają te presje na innych. Sztuką jest nie poddać się temu i szukać tej wolności.