Relacja miłości


fot. Vlad Ymyr, Pixabay
„Uwielbiać oznacza ożywić sumienie przez Bożą świętość, nakarmić umysł Bożą prawdą, oczyścić wyobraźnię Bożym pięknem, otworzyć serce na Bożą miłość, poświęcić wolę Bożym celom.” William Temple ( z książki „Dyscypliny życia duchowego”). Kiedy uwielbiamy Boga, zmieniamy ośrodek koncentracji z nas samych na Niego. Ludzka natura od wieków jest niezmienna. Koncentracja na sobie wychodzi nam naturalnie. To nie wymaga wysiłku 🙂 Do koncentracji na tym, co duchowe, potrzebujemy przyzwyczaić nasz umysł i duszę. Zmiana perspektywy na „ja, moje, mnie” na „Bóg, Boga, z Bogiem” dzieje się właśnie przez kontemplację Jego natury i tego jaki On jest, przez przebywanie w Jego obecności 🙂 Warto zanurzyć się w Nim i w Jego niebiańskiej rzeczywistości…

„Ten, kto nie rozumie milczenia Boga, nigdy nie będzie mógł zrozumieć Jego słów”. José H. Prado Flores. Modlitwa to bardziej milczenie niż mówienie. To bardziej słuchanie Jego słów niż mówienie do Niego i o Nim. Nie ma nic piękniejszego niż po prostu trwanie w Jego obecności. Gdy Bóg jest blisko, żadne słowa nie wystarczą, aby Go opisać. Czasem jakiekolwiek choćby najwznioślejsze słowa wydają się tak nieadekwatne, nieznaczące wobec tego kim i jaki On jest. Czasem lepiej milczeć , wsłuchiwać się i wchłaniać oddech Boga niż mówić. On wie przecież, co mu chcemy powiedzieć 🙂 mówmy mniej, więcej milczmy…nauczmy się szukać wewnętrznej ciszy w świecie, gdzie wszystko do nas krzyczy…
Na co dzień rzadko analizujemy kruchość naszego życia. Zajęci walką o byt, osiąganiem celów, konsumowaniem, czasem walką o przetrwanie, często codziennymi banalnymi sprawami. Oblicze koronawirusa po raz kolejny o tej kruchości nam przypomina.
Jedyną stałą w czasie przewrócenia istniejącego dotąd porządku rzeczy jest dla mnie Twórca tego porządku, siłą niezmienną w swej stałości, kotwicą, przy której można zacumować. W tym czasie próbuję się tej Stałości trzymać.
„Jak Ojciec lituje się nad swoimi dziećmi,
tak Pan lituje się nad żyjącymi w jego bojaźni,
Bo on wie z jakiego tworzywa jesteśmy.
Pamiętaj, że prochem jesteśmy!
Człowiek? – jego dni jak trawa.
Przekwita, jak kwiat polny.
Ledwie muśnie go wiatr, już go nie ma.
Nawet trudno odkryć, gdzie był.” (Psalm 103, 13-16).
fot. Bianca Mentil, Pixabay
W ostatnich dniach wyłączyłam się trochę z internetowego świata i skierowałam jak to się mówi do wewnątrz. Za dużo negatywnych informacji…koronawirus, szykujący się kryzys gospodarczy…Oczywiście nie można tego ignorować. Trzeba działać rozsądnie, przygotować się na trudniejsze czasy. Ale i nie dać się pochłonąć czarnym scenariuszom. Postanowiłam zatem czytać w zamian „Psalmy”. Dziś „Psalm 1” 🙂 Człowiek, prawy, sprawiedliwy, czyli ten który „upodobał sobie Prawo” jest szczęśliwy. Nie bogaty, nie wpływowy, nie oklaskiwany, ale prawy właśnie. Prawy (według słownika synonimów) czyli przyzwoity, czysty, dobry, idealistyczny nawet, uczciwy, fair, lojalny, nieskorumpowany, niesprzedajny, prawdomówny, wiarygodny, niezbrukany, solidny, szczery i zdrowy moralnie 🙂 Taki jest jak drzewo nieustannie nawadniane, przynoszące obfity owoc, pełne życiodajnych soków. „Wszystko, co on uczyni, pójdzie dobrą drogą”. Niektórym się wydaje, że bycie uczciwym jest naiwne i nieopłacalne. Przecież zwykła uczciwość nie wystarczy, żeby osiągnąć sukces. Trzeba trochę pokombinować, wejść w układy, być z tymi na górze, żeby sterować tymi na dole. Tymczasem prawdziwe źródło szczęścia tkwi w czystym sumieniu, w zintegrowaniu, w byciu szczerym z Bogiem i samym sobą. Taki człowiek nie boi się spotkania z Sędzią tego świata, nie ma nic do ukrycia…



fot. Sasin Tipchai, Pixabay
Chrześcijaństwo wcale nie jest dla słabych ludzi, którzy boją się wziąć odpowiedzialność za swoje życie, a co złe zwalić na Boga. Dojrzałe chrześcijaństwo to właśnie branie odpowiedzialności za rodzinę, za otoczenie, za to żeby być inspiracją dla innych, przykładem, szczególnie dla kolejnych pokoleń. Chrześcijaństwo nie jest też dla wygodnickich. To nie jest ewangelia sukcesu. Nawrócę się, a Bóg mi wszystko da: kaskę, żonkę i spełnienie marzeń. Chrześcijaństwo to umieranie. Umieranie dla własnej wygody, własnych ambicji, własnego ja. Czy to znaczy, że Bóg nie spełnia naszych marzeń? Często tak, ale zupełnie inaczej niż to sobie wyobrażaliśmy. Życie to pewna zamiana. Coś tracisz, żeby coś zyskać.
Zdarzają się takie momenty w naszym życiu, kiedy nasza wiara i miłość są wypróbowywane. Łatwo jest ufać, kiedy rzeczy układają się według naszego planu i oczekiwań. Trudniej jest ufać, kiedy nasze życie idzie w kierunku, którego się nie spodziewaliśmy. Gdy nasze oczekiwania wobec życia, chrześcijaństwa, a nawet samego Boga nie spełniają się. Szczególnie, kiedy czekamy na coś bardzo długo, czy podejmujemy decyzje, których konsekwencje nas zaskakują. Bo życie to jazda rollercoasterem. Wielu rzeczy nie da się przewidzieć i kontrolować. Dlatego tak istotne jest, żebyśmy wytrwali w wierze, blisko Ojca…szczególnie kiedy przechodzimy próby ponad nasze siły, czy nie rozumiemy, dlaczego stało się to czy tamto w naszym życiu. O tym właśnie jest nasz utwór „Ufam Ci”. Życzę nam, abyśmy wytrwali w wierze, nadziei i miłości! Bo wiele rzeczy przestanie się aż tak dla nas liczyć „gdy zawoła Bóg”…