Izabela Nauman Blog

o życiu, rozwoju i wierze.

  • O mnie
  • Zespół Oliva
  • Moje artykuły
  • Rozmowy
  • Blog „Co wypełnia Lukę?”
o życiu, rozwoju i wierze.

droga

Droga umierania własnego ego

20 maja 2020 by izabelanauman Leave a Comment

Czasami, kiedy obserwujemy czyjeś życie z boku, wydaje nam się, że jest to jedno wielkie pasmo  powodzenia i sukcesów. Ale każdy ma swoją drogę pokory i umierania własnego ego. Dla mnie tą niełatwą ścieżką jest życie na emigracji. Przeprowadzka do nowego kraju, gdzie nie znasz języka, gdzie nagle Twoje wykształcenie nie ma znaczenia, Twoje dotychczasowe osiągnięcia, doświadczenie zawodowe również. Wszystko to, kim dotąd byłeś/aś, co osiągnąłeś/ęłaś nie ma kompletnie znaczenia. Nie masz znajomości, kontaktów, mieszkania, pracy. Tracisz wsparcie rodziny i przyjaciół. Stykasz się z zupełnie inną mentalnością i kulturą, którą najpierw potrzebujesz zrozumieć, żeby móc się jakoś w niej odnaleźć. Jako osoba po studiach robisz jeszcze raz szkołę podstawową, tym razem w innym języku. To kształtuje Twój charakter i pokorę. Kiedy wydaje Ci się, że już umiesz się skomunikować w obcym języku, pani w sklepie przechodzi z Tobą na angielski 🙂 Często musisz pracować poniżej swoich kompetencji. To są niewygodne doświadczenia…To pomogło mi też bardziej namacalnie zrozumieć, co oznacza, że na tym świecie wszyscy jesteśmy przechodniami, emigrantami…Pojawiamy się tylko na chwilę…To, że masz gdzie mieszkać, masz pracę, pieniądze na jedzenie, wsparcie rodziny, przyjaciół, wspólnoty, to wszystko nie jest oczywiste. Każdy ma swoją drogę rozwoju, swoją listę sukcesów i porażek (niektórzy panicznie unikają tego słowa), swój bagaż doświadczeń, czasem trudnych i bolesnych. Czasem próbujemy od tej drogi uciec. Ale tak czy inaczej potrzebujemy ją przejść, żeby w pokorze, czyli prawdzie myśleć o sobie i innych. Pozdrawiam wszystkich na emigracji 🙂

Posted in: droga Tagged: emigracja, na obczyźnie

Głębiej

10 maja 2020 by izabelanauman Leave a Comment

                                                                                                                                                                                  fot. Pexels, Pixabay

Tomasz Merton powiedział (parafrazując), że zawsze jesteśmy początkującymi. Kiedy mam się wydaje, że coś wiemy, zawsze możemy poznać istotę rzeczy głębiej. To nie dotyczy tylko wiedzy intelektualnej, ale i poznania duchowego. To jakby wejść do ogromnego pięknego budynku, gdzie istnieje nieskończona liczba pokoi. Możesz otworzyć kolejne drzwi do kolejnego pomieszczenia i odkryć kolejne tajemnice. Bo Ten, którego nie da się pojąć umysłem, Bóg Odwieczny, jest niezwykłą tajemnicą, tak trudno opisywalną. Należy do innej rzeczywistości i porządku. Pochodzi zdecydowanie nie z tego świata. Dlatego życie z Nim to nieustająca przygoda odkrywania, widzenia, rozumienia głębiej i głębiej, a czasem trwania w Tajemnicy Życia. Warto z Nim udać się w tę podróż. Warto dla Niego „tracić czas”.

Posted in: droga Tagged: droga, głębiej, poznanie Boga

Keep going

28 kwietnia 2020 by izabelanauman Leave a Comment
Ci, którzy próbują, działają, robią swoje z wewnętrznego przekonania i nie przejmują się, czy to będzie wystarczająco dobro,co powie rodzina, przyjaciele, znajomi, czy się ludziom spodoba (na wstępie wiadomo, że wszystkim się nie spodoba), Ci mają szanse iść do przodu i pomagać innym podążać tą samą drogą. Nie ma co się oglądać, że innym już się udało to i tamto, znają ich Ci i Ci, mają tyle i tyle lajków, osiągnęli tyle i tyle. Ty masz swoją drogę, z nikim nie rywalizujesz. Po prostu staraj się robić to robisz coraz lepiej. Jedynym sposobem na robienie czegoś lepiej jest…robienie tego. Jeżeli  masz determinację i robisz coś wystarczająco długo, tak żeby robić to dobrze (lub po prostu coraz lepiej), to wystarczy. Jeżeli robisz coś, bo wiesz, że masz to robić i po prostu sprawia Ci to radość, to jest szansa, że prędzej czy później będziesz tym zachęcać osoby wokół Ciebie. Pytanie, czy to co robię jest wystarczające, może być dla nas blokujące. Prawda jest taka, że zawsze będą lepsi od nas. My po prostu mamy siać, a kiedy i ile owocu zbierzemy, nie należy do nas. Nie musisz porównywać swoich osiągnięć do innych. Każdy ma swoją niepowtarzalną drogę. Jeżeli zachęcisz choć jedną osobę, to zawsze warto.
A być może ta osoba zachęci wiele kolejnych.
Posted in: codzienność, droga Tagged: codzienność, droga, owoc

Źródło

25 marca 2020 by izabelanauman Leave a Comment

                                                                                                                                                                                   fot. Bianca Mentil, Pixabay

W ostatnich dniach wyłączyłam się trochę z internetowego świata i skierowałam jak to się mówi do wewnątrz. Za dużo negatywnych informacji…koronawirus, szykujący się kryzys gospodarczy…Oczywiście nie można tego ignorować. Trzeba działać rozsądnie, przygotować się na trudniejsze czasy. Ale i nie dać się pochłonąć czarnym scenariuszom. Postanowiłam zatem czytać w zamian „Psalmy”. Dziś „Psalm 1” 🙂 Człowiek, prawy, sprawiedliwy, czyli ten który „upodobał sobie Prawo” jest szczęśliwy. Nie bogaty, nie wpływowy, nie oklaskiwany, ale prawy właśnie. Prawy (według słownika synonimów) czyli przyzwoity, czysty, dobry, idealistyczny nawet, uczciwy, fair, lojalny, nieskorumpowany, niesprzedajny, prawdomówny, wiarygodny, niezbrukany, solidny, szczery i zdrowy moralnie 🙂 Taki jest jak drzewo nieustannie nawadniane, przynoszące obfity owoc, pełne życiodajnych soków.  „Wszystko, co on uczyni, pójdzie dobrą drogą”. Niektórym się wydaje, że bycie uczciwym jest naiwne i  nieopłacalne. Przecież zwykła uczciwość nie wystarczy, żeby osiągnąć sukces. Trzeba trochę pokombinować, wejść w układy, być z tymi na górze, żeby sterować tymi na dole.  Tymczasem prawdziwe źródło szczęścia tkwi w czystym sumieniu, w zintegrowaniu, w byciu szczerym z Bogiem i samym sobą. Taki człowiek nie boi się spotkania z Sędzią tego świata, nie ma nic do ukrycia…

Posted in: droga Tagged: Bóg, chrześcijaństwo, prawość, psalmy

Życie nie jest czarno-białe.

6 marca 2020 by izabelanauman Leave a Comment

                                                                                                                                                                            fot. LUM3N, Pixabay

Mam wrażenie, że niektórzy chrześcijanie żyją czasem w bańce wiecznej szczęśliwości, przynajmniej z pozorów. Idziemy, zdobywamy, mamy wizję, nie ma tu miejsca na słabość, z choroby Jezus uzdrawia, a starość nas młodych jeszcze nie dotyczy. Przecież „Jezus Cię kocha”, „Jezus się tym zajmie”, a „Ty się módl i ufaj Panu”. To jest lekarstwo na wszystkie problemy, a ja „pomodlę się za Ciebie”. Mam wrażenie czasem jakby był to rodzaj magicznego myślenia, wypowiem zaklęcie i wszystko będzie super. Cierpienie jakby nie istniało. Próbujemy je jakoś wyprzeć, nie mówić, ewentualnie mamy argument, że Jezus też cierpiał na krzyżu i było to cierpienie dużo większe niż nasze małe wyzwania. Są tacy, którzy problemy nazywają wyzwaniami, oni nie mają problemów. Dopiero, kiedy stajemy przed sytuacjami czyjejś lub naszej depresji, choroby, śmierci, widzimy jak nasze życie jest kruche. Jak bardzo potrzebujemy Boga w naszej słabości i nieudolności, żeby po prostu przetrwać. Kiedy zmierzamy się z niespełnionymi oczekiwaniami, przestajemy wypierać rzeczywistość i oszukiwać samych siebie, że wszystko jest wspaniale. Jeszcze bardziej rozumiemy, jak desperacko potrzebujemy doskonałej miłości i wiary nie z tego świata. Życie po prostu nie jest czarno białe. Nie jest łatwe. Życie nas po prostu czasem przerasta. I to jest OK.

Posted in: chrześćijaństwo, droga, życie Tagged: chrześcijaństwo, oczekiwania, prawda, szczęście, życie

Kino drogi

24 lutego 2020 by izabelanauman Leave a Comment

Niezwykle poruszył mnie film „Into the wild” („Wszystko za życie”). O chłopaku, który kończy prestiżowy college i udaje się w podróż bez samochodu, bez pieniędzy. Jego wędrówka trwa dwa lata. Szuka sensu, prawdy, chce pokazać, że można żyć poza układem władzy i pieniędzy. Poprzez tę podróż neguje materialistyczny i fasadowy styl życia swoich rodziców. Jednocześnie próbuje poradzić sobie z ich brakiem miłości między sobą i rozwodem. Spotyka na swej drodze ludzi: przyszywanych rodziców, przyszywanego brata i dziadka, z którymi buduje czyste, bezinteresowne relacje. Czy udaje mu się przebaczyć, spotkać Boga i przeżyć na Alasce? Film jest tylko inspirowany  prawdziwą historią…Dla mnie jest to bardziej opowieść o podróży w głąb duszy niż podróżniczą historią o tym, jak kończy się brawura. Lekcja z tego filmu, którą biorę dla siebie: potrzebujemy  rozprawić się z przeszłością, naszym rodzinnym backgroundem…a mnie jako rodzica uczy, że to co możemy dać naszym dzieciom, to miłość między sobą. Żadne pieniądze tego nie zrobią. Nie dadzą tego fundamentu miłości, który buduje tożsamość dziecka. Życzę każdemu z nas, żeby wyszedł zwycięsko z takiej wędrówki, odnalazł spokój i szczęście w Bogu i z Bogiem.

Posted in: droga, Film, recenzja Tagged: film, film drogi, poszukiwanie, prawda, sens, życie
« Poprzednie 1 2

Copyright © 2026 Izabela Nauman Blog.

Lifestyle WordPress Theme by themehit.com

Przejdź do paska narzędzi
  • blog.deon.pl
  • Inne blogi
    • Droga do Zwycięskiej Bramy
    • Jaśminowa
    • Refleksje nt. różnych aspektów ważnych dla życia Kościoła
    • Love is patient and kind
    • W buszu
    • druga
    • nieuczesanie, Milka pisze
    • fundament
    • Garniec pełen złota
    • teologiczna_blog
    • [ więcej... ]
  • Zobacz także
    • blog.deon.pl @ Facebook
    • DEON.pl
    • Facebóg