Nasze ego jak słoma z butów.


fot. Ben Kerchx, Pixabay
Można żyć chrześcijaństwem, a można pokazywać chrześcijaństwo życiem. Jakie chrześcijaństwo pokazuję swoim życiem? Nie tym, co mówię, nie tym co pokazuję na Instagramie czy Facebooku, nie na spotkaniach czy konferencjach, ale w szarej codzienności. Dziś natrafiłam na taką perełkę: „Rozliczajcie się z sobą w sercach swoich”. (Ps. 4:5, Biblia Pierwszego Kościoła). Z tej prostej, a jakże głębokiej rady może skorzystać nawet osoba niewierząca. To nasze rozliczanie się powinno być codziennym nawykiem. Nie to, ile udało mi się osiągnąć, ile mam kasy, ale jak dziś traktuję ludzi, jakie dobro dziś płynie z mojego życia do życia innych. I czy przypadkiem przez mój egocentryzm nie krzywdzę kogoś. Czy inni chcą być tacy jak ja, żyć tak jak ja, czy tylko osiągnąć czy mieć to, co ja. Czy chcą być i żyć blisko mnie, czy przyciągam ich swoim charakterem, postawą, miłością, czy tylko podziwiają moją służbę, sukcesy, osobowość, talenty itp (A może niewiele we mnie podziwiają;-) ). Czy służę ludziom, czy ludzie służą moim celom… czy rzeczywiście potrafię innych stawiać wyżej, bez fałszywej pokory i poniżania siebie…
fot. Alexas_Fotos, Pixabay