Świat „insta”



„Jeśli masz coś do zjedzenia w lodówce, ubrania na sobie, dach nad głową i miejsce do spania, jesteś bogatszy niż 75 % ludzi na świecie!”(Kay Warren). Zawstydzające, że w Europie większość ludzi ma tyle, a chce mieć więcej. Większy dom, lepszy samochód, większy telewizor, droższe ciuchy itd. Część naszej natury chce mieć więcej i więcej. Cześć naszej natury nie może się nasycić. Bez wyższego celu, bez znalezienia sensu w Bogu, pozostaje kupowanie i konsumpcja. Bez świadomości dokąd zmierzamy i co nas czeka po śmieci, będziemy żyć ”carpe diem”. Będziemy chcieli żeby było miło i przyjemnie. Natura Boga jest inna. Możemy przyjąć Jego naturę, możemy żyć dla czegoś więcej…

Dziś trochę o emocjach. Zainspirował mnie wpis znajomej z facebooka. Nie nasze emocje są wyborem, a nasze reakcje. Jeśli przepracujemy różne nasze emocje: skąd się one wzięły, dlaczego np. są tak intensywne, to można te goliaty pokonać, tzn. reakcje, bo emocje po prostu są…Tylko psychopaci ich nie odczuwają…A podobno większość liderów cechuje rys psychopatyczny (nie mylić z psychopatą). Pokolenie naszych rodziców rzadko mówi o emocjach, o byciu świadomym siebie i swoich potrzeb. Nieprzepracowane w nas emocje powodują narastające agresję czy frustrację, które nagle wybuchają np. w naszych antypatiach politycznych lub w sytuacjach, gdzie intensywność przeżywanych emocji zaskakuje ludzi wokół nas. Szczególnie jako kobiety, które uczy się, żeby były miłe i grzeczne i żeby poświęcały się dla rodziny (jakoby nawet biologia i hormony mają ku temu im służyć), potrzebujemy różne emocje w nas przepracować… Pytanie, czy zawsze mamy być miłe i grzeczne…Bywają sytuacje, kiedy potrzebujemy zaznaczyć granice, kiedy nie możemy dać się wykorzystywać…A zbyt miłych i grzecznych łatwiej wykorzystać…Dlatego bądźmy przede wszystkim szczerzy z samymi sobą. Prawda zawsze wyzwala 🙂


Taki mamy piękny bez pod naszym balkonem. Ktoś wiedział, że bardzo lubię bez 🙂 To był tak miły akcent dnia…Po prostu usiąść z kawą na balkonie i powdychać zapach bzu…Kwiaty w jakiś sposób „przypominają” mi, że warto po prostu być… Ich sam widok cieszy oko, a dodatkowo zapach bzu jest dla mnie jednym z piękniejszych zapachów, podobnie jak zapach konwalii. Kwiaty po prostu są i ich bycie upiększa nam życie. Czy moja obecność czyni czyjeś życie piękniejszym, bogatszym, pełniejszym…? Nie chodzi o użyteczność i ile dziś się udało zrobić…ile procent normy wykonać 🙂 Kwiaty są piękne, bez makijażu i retuszów…Nikt się ich nie czepia, że są niewystarczające…

Niektórzy są chodzącym działaniem, inni są chodzącym myśleniem. Niektórzy bywają mieszanką, mniej lub bardziej wybuchową 🙂 Jedni widzą rzeczy do zmiany, inni zmian bardzo nie lubią. Jedni widzą tylko możliwości, a inni więcej ograniczeń. Dlatego tak bardzo potrzebujemy siebie nawzajem. Żeby aktywiści mogli być pobudzeni do refleksji, a za dużo myślących można zachęcić do działania. Ci, którzy ciągle chcą coś zmieniać, mogą się trochę ustabilizować. Ci lubiący stagnację mogą zostać pobudzeni do zmian. Ci, którzy widzą możliwości i wciąż zaczynają nowe projekty, mogą rozwinąć się w planowaniu i strategii. Tym widzącym ograniczenia można pokazać, że zmiany są możliwe. Potrzebujemy siebie w rodzinie, we wspólnocie, w solidarnym społeczeństwie. Takie myślenie sprawdza się na przykład w małżeństwie. Przeważnie ta druga osoba jest zupełnie inna. Na początku nas to fascynuje, a z czasem może nas to irytować. Podobnie może być w lokalnej wspólnocie czy w przyjaźni. Kiedy doceniamy to, że druga osoba ma cechy, których ja nie mam, możemy więcej, poszerza się nasze postrzeganie świata. Możemy ze sobą współpracować, a nie walczyć, żeby moje było na wierzchu. Tę lekcję trzeba odrobić, żeby małżeństwo, czy grupa przetrwały i dobrze się miały.

Co roku świętujemy i wołamy, że Jezus zmartwychwstał! Ogólnie wszyscy chrześcijanie zgadzają się z tym i nie mają wątpliwości co do tego zdarzenia. Na ile jednak On zmartwychwstał w moim sercu? Na ile jestem przemieniona/y na jego obraz? Na ile tryska ze mnie miłość, radość i pokój? Nie chodzi o to, co potrafię wygenerować na czas spotkań z ludźmi, posta, filmiku, czy wtedy, kiedy mnie widać 🙂 Ale taką permanentną, szczerą, wewnętrzną miłość i radość, która rodzi się z bliskości z Bogiem. Ostatnio w związku z wydarzeniami z koronawirusem, doszłam do wniosku, że nie jestem za bardzo gotowa na śmierć. Mogę otaczać się chrześcijańską kulturą, chrześcijanami, czytać chrześcijańskie książki, chodzić do Kościoła, ale czy i na ile Go znam dziś? Na ile jestem z Nim blisko dziś…? Co bym powiedziała, gdybym dziś zobaczyła Jezusa, tak jak zobaczyły Go kobiety przy grobie, a potem apostołowie? Chyba bym szczerze przyznała, że nie czuję się gotowa…Wiem, że cel dla którego jestem na tej ziemi nie został wypełniony. Ale ostatnio mam wrażenie, że generalnie próbuję przetrwać pomiędzy pracą z dziećmi, a dziećmi w domu. Ten rozdźwięk między rzeczywistością nieba, a tą przyziemną rzeczywistością bywa bolesny. Może u niektórych jest całkiem w porządku, są z siebie zadowoleni. Inni zawsze chcą więcej, zadowoleni będą raczej w niebie. Są i tacy, którzy w tym momencie po prostu próbują przetrwać. Jedni walczą i zdobywają, drudzy próbują oddychać i nie utonąć. Są różne czasy i pory. Na ile dziś doświadczam pełni zbawienia w moim życiu? To już jest pytanie do każdego z nas. Co byłoby pełnią? Każdy doświadcza jej w iluś procentach. Życzę nam jak największych procentów 🙂

fot. Arek Socha, Pixabay
„Upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem”(Artur Rojek „Mieć czy być”). Ogromną sztuką jest zachować dziecięcy zachwyt światem. Zatrzymać się i jak dzieci chłonąć rzeczywistość wszystkimi zmysłami. Umieć zachwycić się słońcem, kolorem nieba, zapachem lasu, śpiewem ptaków. Brzmi trochę infantylnie…A jednak tak łatwo się zabiegać i skupić czasem na robieniu czy posiadaniu. Znaleźć szczęście w zwykłej codzienności. Bardziej być niż mieć. Nie zagubić się „w rzeczywistości codziennej sprzedaży, gdzie być przestaje cokolwiek znaczyć”. Chrześcijaństwo i Ewangelię też można sprzedawać. Uwierz w Jezusa, a On Ci da… zbawienie, uzdrowienie, finanse, szczęście, spełnienie itd. Generalnie nasze ego nastawione jest na branie i chętnie przyjmuje. Na szczęście Niebiańska Bezwarunkowa Nieskończona Miłość jest za darmo. Nie musimy mieć, nie musimy robić. Wystarczy być. A kiedy przyjmiemy, możemy dawać…