Przed ścianą




Taki mamy piękny bez pod naszym balkonem. Ktoś wiedział, że bardzo lubię bez 🙂 To był tak miły akcent dnia…Po prostu usiąść z kawą na balkonie i powdychać zapach bzu…Kwiaty w jakiś sposób „przypominają” mi, że warto po prostu być… Ich sam widok cieszy oko, a dodatkowo zapach bzu jest dla mnie jednym z piękniejszych zapachów, podobnie jak zapach konwalii. Kwiaty po prostu są i ich bycie upiększa nam życie. Czy moja obecność czyni czyjeś życie piękniejszym, bogatszym, pełniejszym…? Nie chodzi o użyteczność i ile dziś się udało zrobić…ile procent normy wykonać 🙂 Kwiaty są piękne, bez makijażu i retuszów…Nikt się ich nie czepia, że są niewystarczające…

Pamiętam kiedy pierwszy raz spróbowałam jazdy na wrotkach. Nie były tak piękne, jak na załączonym obrazku, pożyczyłam je od koleżanki. To były takie wrotki zakładane na buty. Pamiętam to poczucie radości i wolności w czasie jazdy…(dlatego, jak wejdziesz na mojego bloga, znajdziesz tam zdjęcie wrotek). Potem przerzuciłam się na rolki i pokochałam jazdę na nich. Dziś moja córka pierwszy raz spróbowała jazdy na wrotkach. Historia zatoczyła koło. Była bardzo dzielna. Asekurowaliśmy ją, ale i tak wywróciła się niejeden raz (oczywiście miała kask i ochraniacze). Podnosiła się i jechała dalej. Wcale nie chciała iść do domu. Konkluzja tego posta jest prosta: jeśli chcesz coś robić, jeśli podskórnie czujesz, że to będzie coś, co może być Twoją pasją, nie poddawaj się przy pierwszym niepowodzeniu. To nie Twoje sukcesy, ale Twoje porażki są Twoją największą siłą. I to, jak sobie z nimi radzisz. To, jak się podnosisz ze swoich niepowodzeń może dużo bardziej zachęcić innych niż Twoje sukcesy.

Jedną z moich ulubionych książek jako nastolatki była „Ania z Zielonego Wzgórza”. Pochłonęłam wszystkie dostępne tomy tej serii. To piękna historia przemiany samotnej dziewczynki, której nikt nie chce i której otoczenie próbuje wmówić, że jest brzydka i niewartościowa w osobę, która odnajduje swój dom, przyjaciół, pasję życiową i której entuzjazm i wiara zaraża wszystkich dookoła. Fantazja Ani i zamiłowanie do książek pozwoliły jej przeżyć najbardziej traumatyczne momenty. Dopiero niedawno odkryłam, jak wielki wpływ na myślenie o sobie i świecie wywarła na mnie ta książka. I jak bardzo jej przeżycia są mi bliskie. Wróciłam do świata Ani za sprawą świetnie zrobionego serialu na Netflix „Ania, nie Anna”. Czego nauczyłam się od rudowłosej temperamentnej osóbki i o czym nie chciałabym w życiu zapomnieć:
odważnie mówić to, co się myśli, walczyć o to, na czym mi zależy, wierzyć w ludzi, wspierać ich i zachęcać, pomagać rozwijać im skrzydła,
nie poddawać się presji społecznej, uprzedzeniom, nie słuchać tych, którzy nie chcą mojego dobra, a być z tymi, którzy potrafią wspierać, zachęcać i cieszyć się z czyjegoś sukcesu.
bycie szczęśliwym to stan umysłu i serca, niezależnie od tego, jak niełatwe są okoliczności.
Warto być odważną i temperamentną kobietą. Nie muszę być cicha, potulna i zawsze miła :)
Jest jeszcze wiele do odkrycia i pomimo trudnych doświadczeń, możemy pielęgnować w sobie „dziecko” i pierwotny zachwyt wobec Stwórcy i Stworzenia.
fot. Alicja, Pixabay


Czasami, kiedy obserwujemy czyjeś życie z boku, wydaje nam się, że jest to jedno wielkie pasmo powodzenia i sukcesów. Ale każdy ma swoją drogę pokory i umierania własnego ego. Dla mnie tą niełatwą ścieżką jest życie na emigracji. Przeprowadzka do nowego kraju, gdzie nie znasz języka, gdzie nagle Twoje wykształcenie nie ma znaczenia, Twoje dotychczasowe osiągnięcia, doświadczenie zawodowe również. Wszystko to, kim dotąd byłeś/aś, co osiągnąłeś/ęłaś nie ma kompletnie znaczenia. Nie masz znajomości, kontaktów, mieszkania, pracy. Tracisz wsparcie rodziny i przyjaciół. Stykasz się z zupełnie inną mentalnością i kulturą, którą najpierw potrzebujesz zrozumieć, żeby móc się jakoś w niej odnaleźć. Jako osoba po studiach robisz jeszcze raz szkołę podstawową, tym razem w innym języku. To kształtuje Twój charakter i pokorę. Kiedy wydaje Ci się, że już umiesz się skomunikować w obcym języku, pani w sklepie przechodzi z Tobą na angielski 🙂 Często musisz pracować poniżej swoich kompetencji. To są niewygodne doświadczenia…To pomogło mi też bardziej namacalnie zrozumieć, co oznacza, że na tym świecie wszyscy jesteśmy przechodniami, emigrantami…Pojawiamy się tylko na chwilę…To, że masz gdzie mieszkać, masz pracę, pieniądze na jedzenie, wsparcie rodziny, przyjaciół, wspólnoty, to wszystko nie jest oczywiste. Każdy ma swoją drogę rozwoju, swoją listę sukcesów i porażek (niektórzy panicznie unikają tego słowa), swój bagaż doświadczeń, czasem trudnych i bolesnych. Czasem próbujemy od tej drogi uciec. Ale tak czy inaczej potrzebujemy ją przejść, żeby w pokorze, czyli prawdzie myśleć o sobie i innych. Pozdrawiam wszystkich na emigracji 🙂
Tomasz Merton powiedział (parafrazując), że zawsze jesteśmy początkującymi. Kiedy mam się wydaje, że coś wiemy, zawsze możemy poznać istotę rzeczy głębiej. To nie dotyczy tylko wiedzy intelektualnej, ale i poznania duchowego. To jakby wejść do ogromnego pięknego budynku, gdzie istnieje nieskończona liczba pokoi. Możesz otworzyć kolejne drzwi do kolejnego pomieszczenia i odkryć kolejne tajemnice. Bo Ten, którego nie da się pojąć umysłem, Bóg Odwieczny, jest niezwykłą tajemnicą, tak trudno opisywalną. Należy do innej rzeczywistości i porządku. Pochodzi zdecydowanie nie z tego świata. Dlatego życie z Nim to nieustająca przygoda odkrywania, widzenia, rozumienia głębiej i głębiej, a czasem trwania w Tajemnicy Życia. Warto z Nim udać się w tę podróż. Warto dla Niego „tracić czas”.
